Oficjalna strona Disneylandu w wersji polskiej
Disneyland znalazł się na naszej liście obowiązkowo. Uwielbiamy parki rozrywki! Wizyta w takim miejscu to idealna okazja, aby poczuć się i bezkarnie zachowywać się jak dziecko.
Symbol Disneylandu - zamek stworzony na wzór niemieckiego Nauschwanstein.
Jako dziecko widywałam go nie raz w telewizji czy prasie i marzyłam, żeby zobaczyć go na własne oczy. Wydawało mi się to takie nierealne. Nic dziwnego, że kiedy marzenie się spełniło, buzia cieszyła mi się od ucha do ucha!
Disneyland to bajkowa kraina. Już same widoki warte są tego, aby tam pojechać, choć ceny i tłumy odstraszają. Jeśli chodzi o atrakcje, byliśmy nieco zawiedzeni. Zdecydowanie więcej atrakcji przeznaczonych jest dla dzieci. My oczekiwaliśmy emocji...
Jednak parada, która odbywa się codziennie o 19.00 wynagrodziła nam i długie stanie w kolejkach i drogi bilet (59E za wstęp do Disney Park, 71E za wstęp do Disney Park i Walt Disney Studios). To, co dzieje się podczas parady, to istne szaleństwo!
Dzieci krzyczą, machają, wołają. Wszystko jest tak realne, że sama miałam ochotę krzyknąć: Mikiiii! :)
Pojawiły się wszystkie postacie z bajek Disneya. Towarzyszyła im muzyka, były tańce. Niesamowite!
Po całodniowym szaleństwie wyruszyliśmy w drogę powrotną. Pełni wrażeń, wspaniałych wspomnień i pomysłów na... kolejny wypad! :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paryż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paryż. Pokaż wszystkie posty
piątek, 2 marca 2012
Paryż 2010 - refleksje
Paryż jest najpiękniejszym europejskim miastem, w jakim miałam okazję być, a trochę mam ich już za sobą. Każde kolejne miasto, które zwiedzam, udowadnia mi, że się nie mylę. Jestem pewna, że tam jeszcze wrócę. Sporo jeszcze zostało.
Co mnie w Paryżu urzekło?
Na pewno widoki.
Przystawaliśmy często, choć na chwilę, aby nacieszyć oczy.
W Paryżu panuje magiczny klimat. Nie dziwię się, że mówi się o nim miasto miłości.
Po prostu love is in the air!
Co jest tego przyczyną? Może właśnie duch historii, który sprawia, że czas płynie tam jakoś wolniej, ludzie wydają się spokojniejsi. Miałam wrażenie, że nikt się tam nie spieszy, nikt nie goni, wszystko ma czas...
Sekwana również ma tu swój udział. Liczne mosty nadają miastu wiele uroku.
Na zdjęciu najpiękniejszy paryski most - Most Aleksandra III. Zbudowany na cześć przyjaźni francusko-rosyjskiej w latach 1896-1900. Bohater wielu filmów.
Przyjemnie spaceruje się również promenadą po obu stronach Sekwany, mijając po drodze liczne tramwaje wodne.
Bardzo podobało mi się to, że na każdym kroku znajdowały się jakieś zabytki: kamienice, pałace, kościoły. Miasto wygląda, jakby zatrzymał się czas...
Les Invalides:
Miejsce, w którym wysłużeni żołnierze-inwalidzi mogli oczekiwać schronienia. Rozległy kompleks, który obejmuje Hotel des Invalides, Dome des Invalides oraz kościół St-Louis. Dziś znajduje się tam Muzeum Armii.
Nie mogliśmy ominąć Placu Zgody ( Place de la Concorde). Tu znajduje się słynny obelisk pochodzący z Luksoru. Na Placu Zgody stanął on w 1831 roku, ma 23 m wysokości i waży 230 ton.
Po obu stronach obelisku znajdują się dwie fontanny zbudowane na wzór rzymskich fontann z Pl. św. Piotra.
Co mnie w Paryżu urzekło?
Na pewno widoki.
Przystawaliśmy często, choć na chwilę, aby nacieszyć oczy.
W Paryżu panuje magiczny klimat. Nie dziwię się, że mówi się o nim miasto miłości.
Po prostu love is in the air!
Co jest tego przyczyną? Może właśnie duch historii, który sprawia, że czas płynie tam jakoś wolniej, ludzie wydają się spokojniejsi. Miałam wrażenie, że nikt się tam nie spieszy, nikt nie goni, wszystko ma czas...
Sekwana również ma tu swój udział. Liczne mosty nadają miastu wiele uroku.
Na zdjęciu najpiękniejszy paryski most - Most Aleksandra III. Zbudowany na cześć przyjaźni francusko-rosyjskiej w latach 1896-1900. Bohater wielu filmów.
Przyjemnie spaceruje się również promenadą po obu stronach Sekwany, mijając po drodze liczne tramwaje wodne.
Bardzo podobało mi się to, że na każdym kroku znajdowały się jakieś zabytki: kamienice, pałace, kościoły. Miasto wygląda, jakby zatrzymał się czas...
Les Invalides:
Miejsce, w którym wysłużeni żołnierze-inwalidzi mogli oczekiwać schronienia. Rozległy kompleks, który obejmuje Hotel des Invalides, Dome des Invalides oraz kościół St-Louis. Dziś znajduje się tam Muzeum Armii.
Nie mogliśmy ominąć Placu Zgody ( Place de la Concorde). Tu znajduje się słynny obelisk pochodzący z Luksoru. Na Placu Zgody stanął on w 1831 roku, ma 23 m wysokości i waży 230 ton.
Po obu stronach obelisku znajdują się dwie fontanny zbudowane na wzór rzymskich fontann z Pl. św. Piotra.
Dawniej na Pl. Zgody (kiedy jeszcze nosił nazwę Pl. Ludwika XV) stał pomnik króla, jednak w czasie Wielkiej Rewolucji został on usunięty, a plac stał się miejscem stracenia m.in. Ludwika XVI czy Marii Antoniny.
Po niesamowicie męczących, ale wspaniałych kilku dniach w Paryżu przyszedł czas na odrobinę szaleństwa. W drodze powrotnej obraliśmy jeszcze jeden dzień - Disneyland!!!
Kiedy wyjeżdżaliśmy z miasta, błysnęła nam kilkukrotnie jeszcze Wieża Eiffla, której obiecałam po cichutku, że jeszcze do niej wrócę...
Paryż - Moulin Rouge
Spędzić kilka dni w Paryżu i nie odwiedzić ulicy czerwonych latarni??? Nieeee :)
Nasz nietypowy spacer zaczęliśmy od stacji metra na placu Pigalle, szliśmy wzdłuż ulicy Boulevard de Clichy.
Za dnia ulica nie sprawiała szczególnego wrażenia. Zatrzymaliśmy się jedynie przy wejściu do muzeum erotyki. Witryna zaciekawiła nas na tyle, że rozważaliśmy wejście. Rozmyśliliśmy jednak. Może innym razem...
Życie na Boulevard de Clichy zaczyna się po zmroku.Pojawiają się tłumy ludzi, na każdym rogu słychać głośną muzykę. Światło neonów razi w oczy. Trzeba to zobaczyć!
Za dnia doszliśmy do Mulin Rouge. Zawiodłam się. Na filmach wygląda ciekawiej, pomyślałam.
Zmieniłam jednak zdanie, kiedy odwiedziliśmy to miejsce wieczorem. Łał! Taka była nasza reakcja. Przeszło nam nawet przez myśl, żeby wejść do środka, jednak cena skutecznie nas wystraszyła (ceny zaczynają się od 100E)
wtorek, 28 lutego 2012
Paryż 2010 - La Defense
Po całodniowym pobycie w Wersalu opadaliśmy z sił, ale że był to ostatni wieczór w Paryżu, zmobilizowaliśmy się i wytrwale podążaliśmy zgodnie z planem.
A w planie była jeszcze nowoczesna dzielnica La Defense z łukiem La Grande Arche.
Obiekt ten został zaprojektowany w 1982 r. Składa się z dwóch 105-metrowych wież połączonych ze sobą. W środku wisi tzw. Chmura - duża zasłona wykonana z płótna i stali. Można wjechać windą na taras widokowy ( niestety kiedy tam byliśmy, winda była nieczynna).
Na plac przy La Grande Arche dojeżdżamy metrem. Jest to bardzo dziwne uczucie, gdyż z historycznego Paryża, gdzie na każdym kroku czuć ducha czasu, przenosimy się ciągu kilku chwil do nowoczesnej aglomeracji. Otaczają nas szklane wieżowce, w których oknach odbijają się inne. Przypomina to labirynt. Gdy do tego wszystkiego świeci słońce, trzeba mrużyć oczy, gdyż promienie odbijają się w każdej szybie.
Jednak wystarczy stanąć na La Grande Arche, żeby poczuć się z powrotem w starym, dobrym Paryżu. Najlepiej przysiąść na schodach na samym środku. Roztacza się stamtąd wspaniały widok. Z resztą co tu opowiadać, zobaczcie sami:
A w planie była jeszcze nowoczesna dzielnica La Defense z łukiem La Grande Arche.
Obiekt ten został zaprojektowany w 1982 r. Składa się z dwóch 105-metrowych wież połączonych ze sobą. W środku wisi tzw. Chmura - duża zasłona wykonana z płótna i stali. Można wjechać windą na taras widokowy ( niestety kiedy tam byliśmy, winda była nieczynna).
Na plac przy La Grande Arche dojeżdżamy metrem. Jest to bardzo dziwne uczucie, gdyż z historycznego Paryża, gdzie na każdym kroku czuć ducha czasu, przenosimy się ciągu kilku chwil do nowoczesnej aglomeracji. Otaczają nas szklane wieżowce, w których oknach odbijają się inne. Przypomina to labirynt. Gdy do tego wszystkiego świeci słońce, trzeba mrużyć oczy, gdyż promienie odbijają się w każdej szybie.
Jednak wystarczy stanąć na La Grande Arche, żeby poczuć się z powrotem w starym, dobrym Paryżu. Najlepiej przysiąść na schodach na samym środku. Roztacza się stamtąd wspaniały widok. Z resztą co tu opowiadać, zobaczcie sami:
La Grande Arche stoi vis-a-vis Łuku Triumfalnego.
Tuż obok La Grande Arche jest centrum handlowe - jedno z największych w Europie. Można tam zjeść pyszną pizzę. Jest też McDonald's.
poniedziałek, 27 lutego 2012
Paryż 2010 - Wersal
Wersal to miejscowość położona 20 km od Paryża. Aby się do niego dostać, trzeba metrem dojechać do stacji kolejki podmiejskiej. Pociąg jedzie ok 40 min. Bywa przepełniony. Do tego dochodzą wielkie kolejki do kas u wejścia do pałacu.Te wszystkie fakty zniechęcają, to prawda, ale po przekroczeniu bram wejściowych zapominamy o całym świecie! W ciągu kilku chwil przenosimy się do piękniej baśni...
My spędziliśmy w kolejce ok. 1,5h. Na miejscu byliśmy dość wcześnie, bo ok. 9.00. Po wejściu do środka okazało się, że jednak warto było czekać. Nigdy wcześniej nie byłam w tak wielkim, bogatym i zachwycającym kompleksie zamkowym. A na samym zamku się nie kończy...
Tuż po wejściu do środka przechodzimy obok kaplicy. Nie można do niej wejść, podziwiamy ją tylko z daleka. Ołtarza robi duże wrażenie.
Sufit zachwyca:
Idziemy dalej, a zachwyt trwa. Nie wiadomo na czym się skupić. Od nadmiaru wrażeń kręci się w głowie. Chciałoby się ogarnąć wzrokiem wszystko, a jednocześnie przyjrzeć się szczegółom.
Galeria Zwierciadlana jest najsłynniejszą i najwystawniejszą salą na Wersalu. Ma 75 m długości i 10 m szerokości. W ciągu dnia oświetla ją światło wpadające przez 17 okiem, po których przeciwnej stronie znajdują się lustra o tej samej wielkości.
W czasach Ludwika XIV oświetlało ją 3000 świec.
Pałac w Wersalu imponuje gabarytami. Tu dla porównania ja i świecznik
Zwiedzamy sypialnie króla:
Oraz królowej:
Biblioteka:
Umeblowanie:
Ogrody zajmują łączną powierzchnię 100 ha. Cechuje je wytworność, bogactwo scenografii i artystycznych pomysłów. Można się pogubić wśród niezliczonych alejek. Na każdym końcu widać fontannę. Jest ich tyle, że po obejrzeniu kilku sami już nie wiemy, gdzie byliśmy, a gdzie jeszcze nie. Alejki tworzą istny labirynt!
O wyznaczonych porach odbywają się pokazy fontann. Połączone są one z dźwiękiem. Dobrze jest tak zaplanować sobie czas, aby trafić na pokaz. Wygląda to i brzmi bardzo efektownie.
Mnie zauroczyły dwie fontanny.
Pierwsza znajduje się tuż na początku. Jest to fontanna kaskadowa, bardzo bogata. Nosi nazwę "Latona z dziećmi".
Druga mieści się u końca:
Kolejna ciekawa:
Widok na ogrody. Na samym końcu jest sztuczne jeziorko.
I widok na pałac:
Część ogrodów jest bezpłatna. Paryżanie przychodzą tu na piknik, odpoczywają przy wodzie.
Kompleks pałacowy to nie wszystkie bogactwa Wersalu. Głęboko w grodach znajduje się jeszcze mniejszy kompleks z zameczkiem królowej. Wstęp płaci się osobno. Jednak zmęczenie po obejściu całego pałacu i ogrodów jest tak wielkie, że można tę część odpuścić. Piękniej i bardziej bogato niż w Luwrze nie będzie.
Za wstęp do pałacu trzeba zapłacić. My mieliśmy farta - obejmowała nas promocja, wchodziliśmy za darmo. Płaciliśmy jedynie za ogrody.
Wstęp obejmujący wszystkie atrakcje - 18 E
Wstęp wyłącznie do pałacu - 15 E
Subskrybuj:
Posty (Atom)